Wyskakuję jak oparzona z auta, bo psy drą się na całą wieś. Nie ma co prawda jeszcze dwudziestej-drugiej, ale o tej porze większość sąsiadów już śpi. Wydaję kilka komend, ale nie działa żadna z nich. Wbiegam do mojego pokoiku z jaskółką i zrzucam z siebie czarną sukienkę. Bardzo dawno nie miałam na sobie sukienki, myślę sobie wciskając się w pośpiechu w brudny dres.…
Życie na biegunach
O życiu na wsi, o śmierci, o miłości i oczywiście o psach