Dziś moje kochane pieski nie mogę Was zabrać ze sobą, choć bardzo nad tym ubolewam. Dziś ruszam w pewną podróż, na którą właśnie nadszedł najlepszy czas. Pakuję aparat i suchą bułką, pakuję do auta Sylwię i Klarę i machając pieskom na pożegnanie, wpatrując się w ich smutne, pełne niepewności oczy, przejeżdżamy przez potok zostawiając za nim nasze troski i kilka lat.
Życie na biegunach
O życiu na wsi, o śmierci, o miłości i oczywiście o psach