Życie na biegunach
O życiu na wsi, o śmierci, o miłości i oczywiście o psach
Dogoterpia na Podhalu
Lato to specyficzny czas dla nas i naszych psów, tych bardziej zaprzęgowych i tych mniej. Tuptuś mały kundelek szuka podróżującego wokół drzew cienia, Akitka zmienia kolor sierści z czarnej na mahoń, Dejzi czuwa przy drewnianej furtce zupełnie obojętna na to, że wiek zabrał jej słuch. Reszta Syberianów i Alaskanów całymi dniamy wygrzewa grzbiety w słońcu,…
Czytaj więcej
Jak to zwykle bywa, muszę zaniemóc, by powrócić do pisania. Leżę więc pod kołderką z Tuptusia, popijam herbatkę z lipy, uwalniam opary z czosnku i nadrabiam rozpędzony czas. Bardzo mi tego brakowało, tak sobie myślę. I choć nie zaniedbuję autoterapii, to jednak pisanie jest jedną z moich ulubionych form transportu w głąb siebie, poza psim zaprzęgiem oczywiście. Od ostatniego…
Czytaj więcej
Jak to się zaczęło? Dlaczego? Kiedy? Sama stawiam sobie te pytania widząc w każdej odpowiedzi jakiś sens. Zapytana jako dziecko „kim chciałabyś być w przyszłości” odpowiadałam pewnie, że tancerką estradową, może piosenkarką może modelką, może gwiazdą filmową Lizą Minnelli, Kim Novak, później Meryl Streep. Uwielbiałam publiczne występy, inscenizowane pokazy mody, mini…
Czytaj więcej
Brak czasu na pisanie nie oznacza braku czasu na myślenie.
Myśleć można zawsze, w przerwie, w pracy, w biegu. Myśleć o poranku, z głową na poduszce, myśli mieć tysiące, lepszych, gorszych, nijakich. Myśli się odgarnia, myślami się dzieli, myśli patrzą w lustro, widzą nową zmarszczkę. Myśli płyną z czasem, czasem płyną z prądem, czasem…
Czytaj więcej
Ależ pięknie to wszystko wygląda, taka sielanka, spokój, cisza, miód malina. Zdjęcia aż kipią szczęściem, uśmiechy od ucha do uhaha. Poranki jak malowane, wieczory jak z obrazka. Można pozazdrościć, można się rozmarzyć, życie jak w Madrycie, można rzec. A tymczasem na trzecim planie, w kuluarach, za kurtyną – kurz, pod dywanem, pod stołem kryją się małe smutki, wielkie…
Czytaj więcej
Dziś moje kochane pieski nie mogę Was zabrać ze sobą, choć bardzo nad tym ubolewam. Dziś ruszam w pewną podróż, na którą właśnie nadszedł najlepszy czas. Pakuję aparat i suchą bułką, pakuję do auta Sylwię i Klarę i machając pieskom na pożegnanie, wpatrując się w ich smutne, pełne niepewności oczy, przejeżdżamy przez potok zostawiając za nim nasze troski i kilka lat.
Czytaj więcej
Cześć, co robisz? Zbieram kupy, a Ty? Ja też, strasznie zamarznięte, zamarznięte na kość. Tu to samo. W nocy było – 24. Brr.. w Nowym Targu podobnie. A psy nie zamarzły? Nie, mają sianko, ubranka, zasłonki no i śpią nawet po trzy. Husky są dobre, bo grzeją kundle. Jedziemy na trening do Andrzeja? Podobno zrobił trasę buranem. Trzeba korzystać, póki jest śnieg. A co?…
Czytaj więcej