Myślę sobie czasami, że za smutny jest ten mój blog, że za dużo w nim wzruszeń, rzewnych treści, za dużo w nim łez. Próbuję więc smutek jakoś oswoić, wziąć go na spacer na luźnej smyczy, piszę o nim ze spokojem, że to naturalny stan umysłu, który pozwala nam ogarnąć trudny i ciężki otaczający nas świat. „Jest czas radości i jest czas smutku, czas budowania i burzenia,…
Życie na biegunach
O życiu na wsi, o śmierci, o miłości i oczywiście o psach
W wiatraku regalik z kołderką kurzu, na niej pięterkami książki i albumy. Wertuję papiery, przekładam, odkładam, niektóre zostawiam, inne palę w kozie. W ręce mi wpadają stare fotografie, choć nie takie stare, sprzed trzech lat zaledwie, ale są też starsze, choć nie leżą na półce, mam je przed oczami, stop-klatki, wspomnienia. W bluzce atłasowej z uplecionym kokiem,…
Wstaję ostatnio zdecydowania za późno, wyglądam przez moją jaskółkę i myślę sobie, że mam kochane psy. Śpią tak długo, jak długą śpię ja, jakby rozumiały, że wreszcie muszę odpocząć. Dziś mija pół roku, dziś czas nie chce leczyć ran.
Schodzę do pachnącej świeżą, mieloną kawą kuchni, schodzę w nowym szlafroku w tysiące gwiazd. Siadam…
Dochodzi dziewiętnasta, w kojcach poruszenie, bo psy doskonale czują czas. Liche światło czołówki prowadzi mnie w stronę furtki. Ja widzę niewiele, one wszystko. Wiaderko ciemne jak noc wibruje i pachnie. Z trudem wchodzę na wybieg, jedną ręką przesuwam skobelek, drugą odganiam psy. Mój dysk, choć pewnie już dawno wrócił na swoje miejsce, jeszcze daje o sobie znać. Psom…
Idę wąska, leśna drogą, kilka kroków za mną drepcze zmierzch. Na ramieniu czuję jego oddech, ale postanawiam się nie odwracać, tylko twardo stąpam przed siebie. Dochodzę do końca ścieżki, której granicę stanowi górski potok. Strumień jest na tyle głęboki i wartki, że nie mam odwagi dotknąć dna. Spoglądam w lustro wody i w odbiciu dostrzegam złociste spojrzenie. W tej…
W poniedziałek będzie u nas telewizja, to ci dopiero heca. Biegam od rana z łopatą, kruszę stary lód. Kamyki wodzą za mną wzorkiem, po czole mi spływa pot. Już żałuję, że dnia nie zaczęłam od psa z głową w dół. To nic. Jak skończę, zrobię koci grzbiet. O plecy należy dbać, zwłaszcza, jak się pracuje przy psach. Głaskanie, karmienie, pojenie, szelki zdejmij, szelki włóż.
Ilu z Was moi drodzy myśli sobie teraz, no tak, jak się nie ma dzieci, to się ma czas na bloga, to się ma kota albo psa. Pewnie przelewa na zwierzęta matczyne uczucia i instynkt nieco próbuje zaspokoić, który jej się po trzydziestce rozbudził. Może ktoś z Was tak myśli, a może nikt.
Dzieci miałam mieć dwoje. Imiona wybrane, kołyska…
Mieszkałam w Warszawie i obserwowałam znajomych i nieznajomych, ich miny, gesty, zachowania, odwieczny pęd. I już wtedy myślałam sobie rany boskie, co jest nie tak?
To było lato, gorące, parne, jezioro w Tumianach, dziurawy most, smażalnia ryb, zimne piwo, las. "A może rzuć to wszystko i zamieszkamy w Jaworkach ?" - powiedział Staś.…
"Piękny pies naprawdę, ale tu na wsi, w górach to ma raj. My to byśmy sobie nie mogli na takiego pozwolić, Państwo rozumieją, my mieszkamy w mieście." To słyszę bardzo często, ale najczęściej to: "Ten to widać, że rasowy, po oczach widać, bo prawdziwy husky to ma jedno oko brązowe, a drugie niebieskie", z czego wniosek, że żaden z naszych huskych nie jest prawdziwy.…
Strasznie się boję, że odejdzie zima… Co prawda mówią o tym w prognozach już od tygodnia, a półmetrowe sople dalej zdobią wejście do Owczarni, ale i tak strach, że to koniec. Że nagle zrobi się szaro, mokro, że kalosze, że deszcz i wiatr. Więc prosimy zimo, nie odchodź.
W tym roku wyjątkowo długo czekaliśmy na biały raj. I jak już…