Na pewno większość z Was oglądała ten romantyczny film o bezsenności, która może być lekiem na całe zło, która nie przynosi zmęczenia, a dodaje mocy, dodaje skrzydeł pod osłoną nocy. O romantycznej miłości, o historii pięknej, idealnej z happy endem, z Meg Rayan wtedy jeszcze z twarzyczką naturalną bez zbędnych wypełnień. Z fryzurą lekko zwichrowaną, którą tak często…
Życie na biegunach
O życiu na wsi, o śmierci, o miłości i oczywiście o psach
Niestety z tego wszystkiego zaczęłam palić. No może nie palić, ale podpalać, z nerwów, dla towarzystwa, na złość sobie i innym. W związku z tym jestem na siebie wściekła. Ruszam więc tę złość przegonić w las, ruszam na ostatni zimowy trening. Biorę tylko cztery psy, co to dla mnie, myślę sobie, przecież w tym roku turystów woziłam „szóstką”, więc Kora, Salome, Kamyk…
Dziś moje kochane pieski nie mogę Was zabrać ze sobą, choć bardzo nad tym ubolewam. Dziś ruszam w pewną podróż, na którą właśnie nadszedł najlepszy czas. Pakuję aparat i suchą bułką, pakuję do auta Sylwię i Klarę i machając pieskom na pożegnanie, wpatrując się w ich smutne, pełne niepewności oczy, przejeżdżamy przez potok zostawiając za nim nasze troski i kilka lat.
Słońce wstało wcześniej niż zwykle, a z nim wstałam ja. Dziś ważny dzień, mam w głowie, kiedy wyglądam przez okienko do moich psów. Cisza na wybiegu oznacza, że dzwonek budzika nie dotarł do drewnianych bud. Ja, jak zwykle lekko poddenerwowana w chwilach, gdy trzeba w krótkim czasie zorganizować się do wyjazdu, miotam się między psami, między kojcami, między słowami.
Myślę sobie czasami, że za smutny jest ten mój blog, że za dużo w nim wzruszeń, rzewnych treści, za dużo w nim łez. Próbuję więc smutek jakoś oswoić, wziąć go na spacer na luźnej smyczy, piszę o nim ze spokojem, że to naturalny stan umysłu, który pozwala nam ogarnąć trudny i ciężki otaczający nas świat. „Jest czas radości i jest czas smutku, czas budowania i burzenia,…
W wiatraku regalik z kołderką kurzu, na niej pięterkami książki i albumy. Wertuję papiery, przekładam, odkładam, niektóre zostawiam, inne palę w kozie. W ręce mi wpadają stare fotografie, choć nie takie stare, sprzed trzech lat zaledwie, ale są też starsze, choć nie leżą na półce, mam je przed oczami, stop-klatki, wspomnienia. W bluzce atłasowej z uplecionym kokiem,…
Wstaję ostatnio zdecydowania za późno, wyglądam przez moją jaskółkę i myślę sobie, że mam kochane psy. Śpią tak długo, jak długą śpię ja, jakby rozumiały, że wreszcie muszę odpocząć. Dziś mija pół roku, dziś czas nie chce leczyć ran.
Schodzę do pachnącej świeżą, mieloną kawą kuchni, schodzę w nowym szlafroku w tysiące gwiazd. Siadam…
Dochodzi dziewiętnasta, w kojcach poruszenie, bo psy doskonale czują czas. Liche światło czołówki prowadzi mnie w stronę furtki. Ja widzę niewiele, one wszystko. Wiaderko ciemne jak noc wibruje i pachnie. Z trudem wchodzę na wybieg, jedną ręką przesuwam skobelek, drugą odganiam psy. Mój dysk, choć pewnie już dawno wrócił na swoje miejsce, jeszcze daje o sobie znać. Psom…
Idę wąska, leśna drogą, kilka kroków za mną drepcze zmierzch. Na ramieniu czuję jego oddech, ale postanawiam się nie odwracać, tylko twardo stąpam przed siebie. Dochodzę do końca ścieżki, której granicę stanowi górski potok. Strumień jest na tyle głęboki i wartki, że nie mam odwagi dotknąć dna. Spoglądam w lustro wody i w odbiciu dostrzegam złociste spojrzenie. W tej…
W poniedziałek będzie u nas telewizja, to ci dopiero heca. Biegam od rana z łopatą, kruszę stary lód. Kamyki wodzą za mną wzorkiem, po czole mi spływa pot. Już żałuję, że dnia nie zaczęłam od psa z głową w dół. To nic. Jak skończę, zrobię koci grzbiet. O plecy należy dbać, zwłaszcza, jak się pracuje przy psach. Głaskanie, karmienie, pojenie, szelki zdejmij, szelki włóż.