Raz, dwa, pięć, siedem, dwanaście, osiemnaście, dwadzieścia jeden. Liczę jeszcze raz. Trzy, cztery, dziewięć, czternaście, Bonek, Salomka, szesnaście, Black, Drzazga, Zając, Grey. Kiedy Was się tyle uzbierało chłopaki? Oczy mnie nie mylą, mój choć humanistyczny umysł też raczej nie. Jest Was już dwadzieścia jeden. No cóż. Chciałaś, to masz. Około godziny zajmuje mi poranne…
Życie na biegunach
O życiu na wsi, o śmierci, o miłości i oczywiście o psach
Też tak macie, że wokół przyjaciele, koledzy, koleżanki, kumple, brach, fejsbukowi fani, instagramowi folołersi, znajomi w setkach, tysiącach tak Was lajkują całym wirtualnym sercem, tak Wam życzą dobrze, że aż niedobrze, a im gorzej Wam się dzieje, tym ich więcej i bliżej i na każdym kroku pomocne słowo, sms, dłoń? Czy tylko ja tak mam, a może innymi oczami widzę już…
Kilka lat temu On zabrał mnie na wieczorny spacer po łąkach, pod niebem w koronkach z gwiazd. Szliśmy w milczeniu wsłuchując się w każdy nocy szept. To musiał być czerwiec, może maj, bo robaczki świętojańskie lekko oświetlały nieznany wtedy jeszcze dla mnie szlak. Stanęliśmy na wzgórzu z widokiem na całą wieś. On wymarzony, wyczekany, wyśniony, ja niepewna, niezdarna,…
Wieczór sylwestrowy spędzam w szpitalu. W poczekalni, w rejestracji, w mrocznej metalowej windzie, w której brakuje przycisku „na tamten świat”, w kolejce, wśród połamanych, podłamanych, chorych i cierpiących, przy nadziei, bez nadziei. Odsyłają mnie całe szczęście na tyle szybko, że zdążam jeszcze zanurzyć wargi w ruskim szampanie. Po powrocie do domu trzęsę pidżamą…
W grudniowym amoku ciężko o czas, a co dopiero o natchnienie. Długo wpatruję się w czysty, jak świąteczne okna i biały, jak karta papieru monitor, zanim wystukam ciężkich kilka zdań. Mam w końcu swoje upragnione miejsce do pisania. Biureczko na stalowych nóżkach, falujące pagórki za oknem, pomrukujące psy na biegunach, trzask palonego drewna.
Czytaj więcej
Ciężka głowa Dejzi bezwładnie opada na moich otulonych zbyt obcisłymi leginsami udach. Miałam właśnie poćwiczyć, ale zamiast tego leżę prawie nieruchomo na zimnej podłodze i gładzę miękką sierść mojej wilczycy. Kiedyś marzyłam o nowoczesnym mieszkaniu z podgrzewaną podłogą, a dziś wzdycham do lodowatych paneli, sosrębu i kamiennej studni.
Czytaj więcej
Nareszcie, myślę sobie upychając kolanem polarową bluzę, która nie chce się podporządkować rytmowi pakowania. Spoglądam na listę „nie zapomnieć” i odhaczam ostatni punkt, ten który powstrzymywał mnie, by zamknąć za sobą drzwi.
Hej, cieszysz się? Jedziemy przecież na Północ, nareszcie, mówię do niego, ale chyba w duchu, bo nie słyszę…
Nie poszłam w tym roku na wybory i wiem, że pisząc o tym narażam się wielu z Was. To nic, trudno, regularnie trenuję narażanie, więc niech będzie to kolejna z prób. Ostatnimi czasy dokonałam kilku ważnych wyborów, od których zależy więcej niż od tego, co wpada do urn. Poza tym od urny niedaleko do trumny, a to ciągle niesie cierpki smutek i ostry jak chilli ból. Egoistka…
Na drewnianej, starej jak świat, podłodze leżą trzydzieści cztery paczki z Ikei i pewnie mają niezły ubaw widząc nasze przerażenie. Ikea jest super, wie o tym każdy, kto choć raz wybrał się tam na zakupy, wypchał drobiazgami, stoliczkami, lampionikami za jedyne 4,99 błękitną i wielką, jak ocean torbę, a ostatecznie stanął jak wryty przy kasie modląc się, by w panice…
Sobota jest zawsze dniem porządkowania myśli. A może tylko pretekstem, by naprawdę nie sprzątać? Jeszcze mieszkając i żyjąc w Warszawie doświadczyłam tego, że w wolnym od pracy dniu dochodzą do głosu myśli, uczucia, emocje, które zostawiamy na poboczu pędząc od poniedziałku do piątku, w korkach, w tramwajach, w kapeluszach. Ja mam to szczęście, że nawet stojąc w długim…