Dogoterpia na Podhalu
Lato to specyficzny czas dla nas i naszych psów, tych bardziej zaprzęgowych i tych mniej. Tuptuś mały kundelek szuka podróżującego wokół drzew cienia, Akitka zmienia kolor sierści z czarnej na mahoń, Dejzi czuwa przy drewnianej furtce zupełnie obojętna na to, że wiek zabrał jej słuch. Reszta Syberianów i Alaskanów całymi dniamy wygrzewa grzbiety w słońcu, a dopiero po zachodzie psy nabierają ochoty na zabawy i harce. Nowa w gronie Psów na biegunach - Rita - szczenię skandywskiego psa zaprzęgowego - asymiluje się na potęgę i aż dziw, że jest z nami dopiero od kilku dni.
My spragnieni słońca i upałów nie narzekamy na wysokie temperatury, bo w końcu możemy wygrzać przemarznięte w sezonie kości, w końcu możemy zebrać kilka nowch piegów, a nawet odpocząć chwilę na hamaku. Choć z reguły lubimy być aktywni, lubimy podobnie jak nasze psy gnać przed siebie, ciężko pracować, to podobnie jak one lubimy też wrzucić na luz. Równowaga we wszystkim to przecież najlepsza recepta na spokój, szczęście, a nawet zdrowie. Uwielbiamy podglądać nasze psy i uczyć się od nich jak intuicyjnie wchodzą w tryb odpoczynku. Nam ludziom przychodzi to dużo trudniej, niektórzy twierdzą, że nawet nie potrzebują zwalniać, inni stronią od obowiązków, bo taki mają styl. W życiu psów wszystko jest na swoim miejscu, jest czas na pracę i relaks, na zabawę i obowiązki, na szał i reset.
Od kiedy dopasowałam swoje życie do psiego rytmu, stało się dużo szczęśliwsze. Nie zrywam się już nerwowo z łóżka z pierwszym sygnałem budzika, ale i nie sypiam do południa, kiedy tylko nadejdzie weekend. Nie przesiaduję godzinami przed komputerem niszcząc sobie plecy, ale nadwyrężam zdrowo mięśnie ćwicząc podnieś, pogłaszcz, stój. Potrafię w ciągu dnia zmrużyć oko i nie myśleć przez chwilę, tylko obserwować i słuchać, wytężać zmysły zupełnie jakbym była psem. Spaceruję w tempie spaceru psów i uczę się doceniać otaczający mnie świat. Kiedy pracuję z dziećmi podczas zajęć dogoterapii widzę, jak trudno im się czasem zatrzymać i przytulić z uważnością psa. Od jakiegoś czasu na każdej sesji uczymy się spokojnego oddychania, świadomego kontaktu ze sobą i z czworonogiem, który zawsze i wszędzie jest "tu i teraz", a jego życiem kieruje naturalny instynkt i niewymuszony tryb.
Kiedyś lato spędzałam w Grecji, w Turcji we Włoszech dziś boso biegam po świeżo skoszonej trawie, w którą wrosła już Akitki i Dejzi sierść. Kiedyś letnie wieczory spędzałam w modnych knajpkach, dziś na swoim ganku, w namiocie tipi albo przy ognisku słuchając świerszczy, derkacza i spokojnego poszczekiwania psów. Kiedyś pędziałam przez stolicę na rowerzy myśląc, że wiem, co to wolność, bo przecież wplatała mi się we włosy niczym wiatr. Dziś wiem, że wolność smakuje inaczej i nie ma nic wspólnego z tym gdzie jestem i czy mogę wyjechać, uciec, spotkać się ze znajomymi, czy mam obowiązki i o której mogę wstać. Dziś swobodę daje mi to kim jestem, co wybieram, czego pragnę, co mam w myślach i w sercu, co i kto nadaje mój rytm.