Jak to się zaczęło? Dlaczego? Kiedy? Sama stawiam sobie te pytania widząc w każdej odpowiedzi jakiś sens. Zapytana jako dziecko „kim chciałabyś być w przyszłości” odpowiadałam pewnie, że tancerką estradową, może piosenkarką może modelką, może gwiazdą filmową Lizą Minnelli, Kim Novak, później Meryl Streep. Uwielbiałam publiczne występy, inscenizowane pokazy mody, mini listy przebojów i te pe i te de. Skąd jako dziecko miałam w sobie tyle odwagi? Skąd chęć prezentowania swoich umiejętności, sztuczek hokus pokus, małych talentów na forum, bez lęku przed oceną, bez obciachu? Ok, powiecie, każde dziecko to ma, niezmąconą niczym otwartość, nieograniczony potencjał, chęć. Zatęskniłam więc za tą małą Kasią z grzywką, za jej wygłupami i rajtuzami w prążki, zatęskniłam za tym co było, a zaginęło, zostało utracone w szkole, w domu, w towarzystwie, wśród ocen, porównań, pogard i krzywd.
Nie zaplanowałam w życiu wielkiej zmiany. Spadła na mnie jak grom, jak obuch, jak meteor. I nie dziękuję losowi za taki cios, za nokaut, za łopatki zdarte od upadków, za potłuczone serce, za druzgoczący ból. Dziękuję za dobrych ludzi na mojej drodze, za tę garstkę, która została ze mną, przy mnie, obok mimo wszystko, dziękuję za tych co akceptują bez oceny, co chcą widzieć mnie taką, jaką jestem, a nie taką, jaką chcą widzieć ich zmącony nie pragnę nawet wiedzieć czym oczy. Dziękuję za psy, choć nie wiem dlaczego wszystko musiało gruchnąć i spłonąć, żeby odnaleźć tę garstkę, nie rozumiem co poszło nie tak, ale czuję ogromną wdzięczność… do siebie, że zawalczyłam o nową szansę, że zrezygnowałam z tego co „powinnaś”, „wypada”, „należy”, „przecież trzeba”, że potrafiłam zawarczeć, jak to robi najlepszy przyjaciel pies.
Dogoterapię uprawiałam nieświadomie od lat, przyszła do mnie znienacka, jak to zwykle bywa z najlepszym co nas spotyka, bez ciśnienia, frustrującego pragnienia, zaciśniętych zębów i pięści w stół. Na początku dałam jej na imię Akita i zabrałam ją ze sobą wszędzie gdzie się da, do łóżka, metra, do pracy, do parku, do związku, do szkoły, nawet do kościoła, gdzie dobitnie zresztą zabrała głos. Za nią przyszła Daisy wytęskniona z oczami smutnymi, wilczym umaszczeniem i skowytem bladym niczym świt. A potem Kamyk zmienił perspektywę i Kailan upodobania i Salome dała nowe spojrzenie na mój nagle przewrócony świat. I tuliłam się w psią sierść i uciekałam gdzieś w najgłębszy śnieg.
A dziś już wiem, jaką mają moc, jak leczą, uzdrawiają, ocalają gdy coś lub ktoś daje w kość. Dziś nie trzymam tego już dla siebie tylko idę z wdzięcznością w przyszłość może długą, może krótką, ale na pewno lżejszą gdy na wątłym kolanie spoczywa wierny łeb.