Zło tego świata i moc dogoterapii

10 June, 2019 admin

Na czczo serwatka, parzona kawa z kardamonem obowiązkowo w szlafroku w tysiące gwiazd. Głęboki wdech na ganku, w tle kukułka spać nie może u kogoś krzyk,u mnie szczek. Napar ze świeżej pokrzywy, pies z głową w górę, w dół, pies na kanapie, w zmarzniętych stopach, pies przed burzą w szafie, w fusach psia sierść. Może to pomoże na zło tego świata, warto w to wierzyć, mieć nadzieję, mieć swoją otchłań na żar z nieba, wiatr w oczy, wartki potok potu i łez.

Po trudach przeszłości w gotowości jest serce, mięsień każdy jak sprężyna odbije falę niepowodzeń, każdy trud. Trzeba mieć się na baczności, bo najmądrzejszy z mędrców, żaden widzący jasno nie wie, co za winklem czeka jutrzejszego dnia. A, że tak niewiele ciągle wiemy o atrybutach tego świata, dobrze przyjrzeć się temu co pewne, jak tak lub nie.

Bo przecież zawsze po fali sukcesów i inwazji euforii, po słońcu i jakże symbolicznej tęczy musi przyjść zawierucha, nawałnica, grom z czystego nieba, ulewny deszcz. Mimo wdechów najgłębszych, modlitw najgorętszych, mantr, litanii, kocich grzbietów, psich podanych łap, nachodzą nas znów bez pukania starzy kumple, tak dobrze znani, choć niekoniecznie mile widziani: smutek, tęsknota, pech. W głowie dudnią pytania bez odpowiedzi, sny wychodzą z sieni, cisną się słowa za mocne na nasze usta i czyjś absolutny słuch.

Tak mnie poruszyła historia pewnego małego człowieka, że zapomniałam o codziennych rytuałach, że zaniedbałam poranne obyczaje, popołudniowe spacery, wieczorną kąpiel, gasnący piec. Łatwo się wzruszam, niewiele trzeba by zaszkliły się oczy, czasami same świecą się policzki, powieki drżą, za mokro pod firankami z rzęs. Ale nie płaczę raczej bez powodu, nie użalam się choć mogłabym, bo jest nad czym, staram się nie trwonić na marne łez.

Historia chłopca jest dużo smutniejsza od mojej, choć nie wiem, czy należy porównywać smutki. Porównania w ogóle nie są dobre, jak ten urodziwy, a tamta już mniej.

Wyobraźcie sobie chłopca o bystrych oczach, jaśniutkiej alabastrowej skórze wypłowiałej od zbyt długiej kuracji, wyobraźcie sobie dowcipnisia bystrego, świadomego co go spotkało, przerażonego co go czeka, chłopca lekkiego jak kukułcze piórko z wielkim sercem i siłą gdzieś głęboko pod żebrami jak gałązki. Spotykam go tylko raz, tuż po kursie dogoterapii. Przychodzi do nas z mamą, bo ciekaw jest psów, bo w jego malutkim ciele jest gigantyczna chęć. Psy jak zwykle serdeczne, czułe, delikatne nie oceniają jak większość z nas. Terapeuci z nich na pewno lepsi niż ja. Chłopiec opatulony po nos w świecie czworonogów zapomina, że wszystko dziś dla niego może być zagrożeniem, że zarazki, bakterie, że nawet psia ślina, kudełki, pazurki, za mocny bo szczery gest. Mama czuwa, dogląda, dba, upomina, że nie wolno złapać kataru, że rączki blade trzeba wyszorować po łokcie, ale pozwala na ten kontakt, który daje radość, przynosi ulgę zapomnienie w cierpieniu, żalu, że na zło tego świata najlepszy jest głośny śmiech.

Sypią się jak płatki w Boże Ciało Jagi pocałunki, skoki Zuzi i Akitki jęzor, który nie zna znaczenia – dość. Chłopiec rzuca mi się na szyję, na pożegnanie, jest tak drobny, że boję się, że przeleje się przez moje ramiona, a tak chciałabym mu dać trochę siły, coś powiedzieć, ale jak to zrobić, jak już sama wiem, że „wszystko się ułoży”, „jakoś to będzie”, „dasz radę” w obliczu bezsilności całkiem traci sens.

Kilka dni później chłopiec jest już po przeszczepie, ale długo trzeba czekać na postępy, na przychylność komórek, których wątłe ciałko to nowy dom. Na pocieszenie wspominam mały uśmiech, drobny uścisk, najcenniejszy bo autentyczny szloch.

Zbieraj się mały, szczeniaki czekają, pokrzywa przekwita, wystrychnijmy na dudka zło tego świata, niech się śmieją z nas głupcy, niech wyje do nowiu pies.

  • Psia ciąża
  • Psie zaprzęgi - treningi i szczeniaki
  • Nasze słodkie szczeniaczki
  • MAMY PARTNERA
  • Kulig z psami, czy zaprzęg z psami?  
  • Zadzwoń i zarezerwuj Zadzwoń i zarezerwuj +48 608-640-446