Nie wierzcie ludziom

08 December, 2018 admin

Ciężka głowa Dejzi bezwładnie opada na moich otulonych zbyt obcisłymi leginsami udach. Miałam właśnie poćwiczyć, ale zamiast tego leżę prawie nieruchomo na zimnej podłodze i gładzę miękką sierść mojej wilczycy. Kiedyś marzyłam o nowoczesnym mieszkaniu z podgrzewaną podłogą, a dziś wzdycham do lodowatych paneli, sosrębu i kamiennej studni.

Wreszcie razem, pragną powiedzieć jej brązowe, okrągłe jak paciorki oczy, a mnie ściska w gardle i w piersi kiedy odpowiadam”już dobrze, już dobrze..” Z letargu wyrywa nas odgłos pazurków Tuptusia, który przyszedł sprawdzić, gdzie się zgubił jego pan. Od kiedy przyjechał ze schroniska nie odstępuje go na milimetr, drobiąc kroczki i wydając przy tym charakterystyczny odgłos tuptania. Tuptuś jest biało-rudym maleńkim, jak puszka brzoskwiń kundelkiem i ma dwanaście lat. Ja daję mu góra osiem, bo gdyby rzeczywiście miał dwanaście, oznaczałoby to, że pożyje z nami jeszcze jakieś trzy, cztery, może góra pięć lat, a to zupełnie nie jest w zgodzie z moim miękkim sercem, które dawno wchłonęło głęboko to tyci stworzonko, choć podobno nie lubię drobnych jak okruszki psów. Tuptuś swoim wyrazem mordki i zawadiacko zaplątaną wokół szyi apaszką rozbraja mnie i Dejzi, dzięki czemu zrywamy się rozbawione, ja na dwie nogi, ona na cztery. Wyglądamy na całkiem szczęśliwe, ją zdradzają tylko miedziane cienie pod oczami, a mnie przemieszczający się z rzęs na policzki grafitowy tusz.

Palimy w piecu, grzejemy w mikrofalówce niezdrowe, ale pyszne zapiekanki, popijamy cierpką imbirową herbatę z pękatych, jak beczułki kubków i rozmawiamy o rewolucji, jaką wprowadziliśmy w Podwilku, przyjeżdżając tu ze stadem prawie dwudziestu psów.

„Dzień dobry, może wpadnie pani wreszcie do mnie, dawno pani nie było, mama by się ucieszyła.” „Chyba pani se żartuje, przecież tam za płotem mocie hordę psów”. „Zobaczycie, po nocach nie będziecie spać, taką wam tam zrobią psiarnię, bokiem wam wyjdą nowi sąsiedzi. Takie to wyją nocami jak wilki, skończy się święty spokój i błoga cisza wsi”.

To tylko nieliczne ploteczki i fragmenty dialogów, jakie dotarły na nasz ganek szybciej niż południowy wiatr. Trudno opisać zdziwienie pierwszych gości, którzy przełamali lęk, a może zawładnęła nimi ciekawość i zastukali mosiężną kołatką w błękitne, stuletnie drzwi. „Gdzie to macie te psy, nic nie szczekają, zastanawiająca cisza jakaś.” „Ale one jakieś dziwne takie spokojne, może chore?” „To nie husky chyba, taki jakiś bez futra, wyliniały, uszy klapnięte, ogon jak szczur, szczeka nie wyje, nie wygląda na takiego, co by miał gryźć.”

Nie wiem, ile czasu minie zanim wioska oswoi się z naszą niecodzienną pasją, ze skomleniem przed posiłkami i wrzaskiem na widok niebiesko-pomarańczowych szelek. Całe szczęście ludzie nie są tylko wścibscy, zazdrośni i źli, zaglądają więc do nas coraz częściej tacy, co by chcieli czegoś się dowiedzieć, zrozumieć, posłuchać nie tylko swoich nieuzasadnionych obaw, ale i nas.

Sama tak często łapię się na ocenianiu pochopnie ludzi lub zachwycaniu się nimi na długo zanim poznam ich prawdziwe intencje i twarz. Psy uczą życia i dyscypliny, ale zarażają też naiwnością, której nie brakuje ich wrażliwym właścicielom.

Zarówno nasze oczy jak i psów cieszy widok tych, którzy zdecydowali sami wyrobić sobie zdanie na temat całego tego psiego zamieszania. Warto było przeczekać pierwsze tygodnie próby i nie dać się zwieść opiniom, myślę sobie, kiedy popijamy wiśniówkę cytrynówką z panią Teresą. Jej wnuczek bywa u nas ostatnio regularnie, ubiera psy, pomaga przy treningach, chłonie zaprzęgowy świat. Miło w rozmowie zagryzanej serniczkiem z dwudziestu świeżych jaj usłyszeć, że ten sam chłopiec zdradził babci sekret, że marzy o byciu weterynarzem i że lepszych sąsiadów to babcia nie mogła mieć.

  • Psia ciąża
  • Psie zaprzęgi - treningi i szczeniaki
  • Nasze słodkie szczeniaczki
  • MAMY PARTNERA
  • Kulig z psami, czy zaprzęg z psami?  
  • Zadzwoń i zarezerwuj Zadzwoń i zarezerwuj +48 608-640-446