Dom

18 July, 2018 admin

W Jaworkach często zasypiałam nasłuchując psów przez uchylone okienko w jaskółce. Kailan lubiła mościć się długo w sianku, skrobiąc przy tym pazurami o drewnianą podłogę. Salomka czasami zanim zasnęła, dawała długi koncert prezentując kilku oktawową skalę głosu, robiąc przy tym niezły hałas. Dziś popisuje się i tu, gdzie teraz jestem, próbując zwrócić na siebie uwagę, o którą trzeba walczyć w gronie dwunastu kumpli.

Reszta, czyli Kamyk, Akitka i Dejzi zasypiały raczej bezszelestnie, choć Dejzi potrafiła zawyć czyściutko do księżyca, wchodząc tym samym w niezrozumiały dla mnie dialog między nią a Salome.

Po tym, jak w dwa dni spakowałam swój cały dobytek i opuściłam miejsce, które było dla mnie domem przez ponad dwa lata, a które miało być domem do końca życia, zmuszona byłam rozdzielić psy, po przyjaciołach, po rodzicach, po Polsce. Strasznie tęsknię za Akitką, która pewnie goni teraz beztrosko jednooką kotkę. Brakuje mi jej miękkiego futra, białych, jak kieł oczu. Wspominam nasze spacery po warszawskich polach i małych, pienińskich łąkach. Przypomina mi się pierwsza wspólna, samotna wyprawa w góry, która zwiastowała naszą przeprowadzę na dobre. Tęsknię za Dejzi o dwóch sercach, za jej czyściutkim niczym tlen głosikiem, za jej mądrością, wiernością i inteligencją, której tak brakuje wielu z nas.

Moje psy podobnie, jak ja, choć nieświadome kolejnej tragedii, czekają na swój prawdziwy, spokojny, własny dom. Dom, z którego nikt nas nie wyrzuci, dom w którym będziemy się czuć swobodnie, bezpiecznie, spokojnie, gdzie będziemy ganiać do woli wzdłuż długiego po horyzont płotu, dom w którym noce będą tylko nasze, gdzie będziemy mogli śpiewać do księżyca, pić wino na ganku, robić wszytko, czego tylko nasze ludzkie i psie dusze zapragną.

Choć nie mam jeszcze tego wymarzonego domu, ani pewności czy przyszłość w ogóle zechce mi go dać, postanawiam zmienić na wszelki wypadek auto. Do tego domu przecież, bez względu na to, czy już stoi, czy czeka, czy w ogóle się ziści, czy gdzieś już jest, na pewno będzie prowadzić terenowa droga, wymagająca terenowego auta. Dom, choć póki co w marzeniach, na pewno będzie stał na wzgórzu, zielonym, białym albo czerwonym, w zależności od pory roku. Dom drewniany, może mały, może duży, dom, który z pewnością i bez kompromisów pomieści mnie z moim, i tak już grubo okrojonym, ale jednak ciężkim bagażem, mnie z moimi psami, radościami, smutkami, wspomnieniami, doświadczeniami, mnie z moją nową przyszłością, nową historią, nowym życiem, mnie z kolejnym biegunem.

Auto idealnie pasuje do cudownego, wyimaginowanego domu. Jest stare, ale zadbane, duże, ale przytulne i choć jadę nim sama, czuję się bezpiecznie. Chłodnymi od niedziałającej klimatyzacji dłońmi trzymam się mocno twardej kierownicy, jakbym chciała złapać się czegoś, czego już nigdy nie puszczę. Pędzę odważnie przez śmiertelnie niebezpieczną Zakopiankę, modląc się, by nie zostawić po sobie na poboczu drewnianego znaku krzyża. Gnam przed siebie, choć prędkości nabierają głównie moje myśli. Niesamowite ile pewności siebie może dodać kobiecie nowa fryzura i stare auto.

Słodki, okrągły jak czwartkowy pączek mały chłopiec o imieniu Nicolas, z którym chwilowo łączę życie i piętro pyta, kiedy wybierzemy się w podróż tą srebrną, niczym księżyc nad wiatrakiem „tenerówką”. Patrzę na to hasające po siedzeniach, jak zając po miedzy, rozbrykane dziecko i myślę sobie, że poza fascynacją „tenerówkami” i wspólnym piętrem łączy nas zdecydowanie coś więcej.

  • Psia ciąża
  • Psie zaprzęgi - treningi i szczeniaki
  • Nasze słodkie szczeniaczki
  • MAMY PARTNERA
  • Kulig z psami, czy zaprzęg z psami?  
  • Zadzwoń i zarezerwuj Zadzwoń i zarezerwuj +48 608-640-446