Każdy dobry uczynek będzie ukarany

11 June, 2018 admin

Z saloniku na dole dobiega czyste brzmienie fortepianu, który w przeciwieństwie do mnie zawsze jest w dobrym nastroju. Gamy, pasaże, etiudy, menuety. Na dźwięk jednej z sonatin staje mi przed oczami szkolna sala komisyjna. Ja, mała Kasia, przepełniona lękiem, z zaplecionym schludnie warkoczem, albo nawet dwoma, w sukieneczce skromniutkiej, ale szykownej, skrojonej na miarę, którą po nocach, mimo zmęczenia i bólu w krzyżach szyła mama. Staję przed poważną jak grób komisją, która komentuje półszeptem moje aksamitne bolerko. Nawet najpiękniejszy, najschludniejszy, wyprasowany idealnie przez bawełnianą szmatkę strój nie dodaje mi odwagi. Dłonie mokre od potu, roztańczone po biało-czarnej klawiaturze tańczą między rozedrganymi klawiszami nie zawsze trafiając w dobry dźwięk. Wzrok surowej komisji i dochodzące do mnie w przerwach między utworami komentarze odbierają mi resztki wiary w siebie. Wychodzę z sali oddychając z głęboką ulgą, że co by nie było, zasłużyłam na upragnione wakacje. Mama w korytarzu przejęta jeszcze bardziej niż ja, może nie do końca dumna, może niespełniona, bo przecież na pewno przez dziurkę od klucza słyszała każdy fałszywy dźwięk. To nic na lody, czy na zapiekankę „z Moniuszki” można pójść.

Wspomnienia surowego dzieciństwa, które później odreagowałam toną papierosów, ucieczkami z domu i drastyczną dietą przerywa czyściutki śpiew Salome. Opuszczam mój mroczny pokoik z jaskółką i ruszam wyczesać psy, wyrzucić z siebie sfilcowane myśli. Sierść niczym dmuchawce fruwa po całym wybiegu, psy prężą liniejące grzbiety walcząc o dotyk metalowego grzebienia. Kamyk, choć najmniej z całej ekipy wymaga uwagi, pcha się czule, kradnie pocałunki, patrzy w moje brązowe jak jego oczy. Dziś śniło mi się, że ktoś otruł psy, a ja krzyczałam do Boga wpatrując się w siwe od chmur niebo, krzyczałam, że więcej już mi zabrać nie może. Rozczula mnie realna obecność mojego nieposłusznego stada, bo choć szarpią czasami nerwy niczym struny, to nie wyobrażam sobie bez nich dnia.

Myślę, że bycie czułą, choć dla psów, czyni mnie lepszym człowiekiem, myślę sobie, żeby może przygarnąć kolejnego kundla, może wpłacić ostatnie pieniądze na jakiś szczytny cel, może sprawić jakąś niespodziankę mamie i tacie, może odczaruję wtedy złą passę i spłynie na mnie z nieba fala łask. Co jest nie tak, że im bardziej się staram,tym bardziej szczęście zamiast przyjść do mnie wybiera inny szlak? Akitka nie zna odpowiedzi na to pytanie, Dejzi też nie bardzo, a jednak mimo wszystko merdają ogonami i brykają, nawet kiedy na termometrze powietrza i serca zaczyna brakować skali. Mam więc cichą nadzieję, że zasłyszana niedawno teza o dobrych uczynkach nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości. Ta teoria napawa mnie optymizmem. Znów chce mi się zbierać poziomki, czesać śpiewającą Salomkę, pomarzyć, powspominać.

W saloniku na dole zapada cisza. Klara zmyka klapę od fortepianu i chowa do teczki zeszyty nut. Jej mama może być spokojna, że zda egzamin celująco, że dostanie coś więcej niż moje stare, dobre trzy plus.

  • Psia ciąża
  • Psie zaprzęgi - treningi i szczeniaki
  • Nasze słodkie szczeniaczki
  • MAMY PARTNERA
  • Kulig z psami, czy zaprzęg z psami?  
  • Zadzwoń i zarezerwuj Zadzwoń i zarezerwuj +48 608-640-446