Pozdrowienia z gór(y)

23 May, 2018 admin

Często zastanawiam się czy Ktoś mnie obserwuje z góry, czy słyszy moje myśli i niezapisane słowa, czy wie o moich decyzjach i dylematach, czy zna odpowiedź, zanim poznam ją ja. Rozmyślam czasami na samotnych spacerach, czy Ktoś przygląda mi się z przysłowiowej chmurki, czy podgląda mnie, kiedy bujam w obłokach, kiedy marzę, kiedy się gubię, czy znikam byle gdzie. Czy Ktoś śledzi każdy mój ruch, czy chodzi za mną krok w krok, dzień w cień? Nie wiem, choć wierzę, że tak jest, bo choć siła sugestii jest jedną z najmocniejszych sił, to czasami obecność tego Kogoś jest tak oczywista, jak poranna rosa latem, a zimą wełniany pled.

Ostatni raz myślałam w ten sposób podczas niedzielnej wycieczki. Nawet, jak się mieszka w miejscu, które kwalifikuje się do uzyskania tytułu cudu, to dobrze czasami zmienić otoczenie. Pan Andrzej, Bogdan, Grześ i ja, trzy quady, dwie czekolady, średnia wieku pięćdziesiąt plus, nie jest źle. Można podbijać świat, a jak nie, to przynajmniej kolejną wieś. Ruszamy gęsiego przez szmaragdowe łąki zostawiając za sobą chmurę dymu i niezły hałas. Ale co tam. Jesteśmy szybsi niż złowrogie spojrzenia turystów szukających spokoju, a przede wszystkim jesteśmy u siebie. Fajnie czasami zrobić coś wbrew opiniom i zasadom, schować się pod wielkim jak dynia kaskiem i mieć wszystko i wszystkich w rurze wydechowej.

Pędzimy jak myśliwce, w oczach mamy łzy, w kurtkach hula nam wiatr. Przecinamy drogę lądującym nisko bocianom, pędzimy w labiryncie wysokich traw. Uciekamy rozwścieczonym owczarkom, przedzieramy się przez stado owiec nie słysząc przekleństw baców, ani zawodzenia białych kłów.

Co jakiś czas przystajemy na widokowej polanie i chłoniemy przestrzeń, gdzie się da. Próbujemy naładować wszystkie możliwe akumulatory, zmagazynować paliwo w każdym koniuszku. Wydłużamy najdrobniejszą z chwil wpatrując się w tańczące nad nami chmury, które nie chcą przystanąć z nami na czekoladę, bo goni je południowy wiatr. My też nie mamy za wiele czasu, właściwie w ogóle nie wiemy ile go mamy. Więc tylko zanim ruszymy w dalszą drogę, żegnamy się z błękitem nieba, z którego pozdrowienia wysyła Ktoś z nas.

  • Psia ciąża
  • Psie zaprzęgi - treningi i szczeniaki
  • Nasze słodkie szczeniaczki
  • MAMY PARTNERA
  • Kulig z psami, czy zaprzęg z psami?  
  • Zadzwoń i zarezerwuj Zadzwoń i zarezerwuj +48 608-640-446