Dawno nie byłam „u Heńka” – myślę sobie przerzucając przez ramię plecak choć pusty, to jakby z toną kamieni. Zabieram ze sobą Salomkę, w towarzystwie zawsze raźniej. To nic, że suczka jest kilka dni po sterylizacji, a jej niebieski fikuśny kubraczek, zwany przeze mnie wdziankiem, budzi kontrowersje. Ćwiczyłam dziś długo pozycję wojownika, więc nie straszne mi wścibskie…
Życie na biegunach
O życiu na wsi, o śmierci, o miłości i oczywiście o psach
