Coś mnie wzięło na szperanie. Szperam w pracowni, w szkicownikach, w szufladach, pod sufitem, nad podłogą. Szukam nie wiadomo czego, jak to mówi zabawianie Grześ, może wczorajszego dnia? Może, a może nawet czegoś więcej. Szperam w duszy i w ciele, myśli przekładam z kąta w kąt, odkurzam wspomnienia, porządkuje bałagan w głowie i w sercu. Trafiam na różne cuda, zagubione, zapomniane, nieznane, trafiam na chwile wielkiej pustki i wielkiego natchnienia.
Nigdy nie uważałam się za artystkę, nadal się nie uważam, ale artystą się podobno bywa, a nie jest. Zauważam w sobie jednak pewną skłonność, twórczą zależność, że jednak najlepiej pisze mi się, kiedy w duszy smutek, a w sercu żal.
W tym szperaniu dokopuję się do wierszy i bajek. Kiedyś chciałam napisać książeczkę dla dzieci, ale wszystko co pisałam było tak smutne, że dzieci mogły by popaść od tego w depresję. Zarzuciłam więc pomysł. Napisałam kilka zatroskanych strof i spakowałam je głęboko to szuflady zwanej folderem „nieważne”.
Czasami wracam do tego, jak do starych fotografii, które po latach nabierają innej wartości. Próbuję sobie przypomnieć okoliczności pisania tych rymowanek, ale pamiętam tylko wiatrak, zimę, katar, trzask palonego drewna w kozie, ciężką puchową kołdrę. Pamiętam, że strasznie wtedy chciałam przygarnąć kota, jakby mało było problemów i zwad. Ale zamiast kota w nogach i realu, napisałam sobie tego kota, od tak.
Bajka o kotach
Jest kotów na ziemi niezliczonych tysiące,
Jest planet więcej niż jedno jest słońce.
Kot jeden jest bury, szorstki lub puchaty,
Jest kot dachowiec, jest kot w szare łaty.
Każdy miał kota choć raz chyba w życiu,
Każdy o nim marzył, otwarcie lub w skryciu.
Ktoś miał ich kilka, ktoś tylko jednego,
Mieć kota w domu, nic bardziej prostego.
Więc zapada decyzja, jakich pada tysiące,
Chcesz mieć jedynego, jak jedno jest słońce.
Tulić go do serca, głaskać zawsze z włosem,
Słuchać jego mruków, dzielić się z nim losem.
W dni ponure kotem leczyć ból i duszę,
Dzielić z kotem życia najgorsze katusze.
Śmiać się z kota czasem, z kocich psot i figli,
Czekać, aż przemówi w nocy po Wigilii.
Kot się szwenda po kątach, kota kłaki w kawie,
Kota masz pod kołdrą, kot w śnie i na jawie.
Czasem ginie w szafie, więc czujesz niepokój,
Wyjdźże kocie prędko, daj zabawom spokój.
Kto miał kota w domu, albo lepiej w sercu,
Ten wie, że z nim zawsze, jak na ślubnym kobiercu.
I mimo pazurków na najdroższej sofie,
Nigdy nie dasz w uszko, ni pstryczka po nosie.
Bo na myśl samą o pustej miseczce,
O stracie po kocie, po najdroższej koteczce.
Nie chcesz dawać wiary, że był, a go nie ma.
Jak żyć dalej powiedzcie, bez kociego istnienia?