Chłodny poranek, ptaków śpiew, konie na padoku, górki, pagórki, strumyki, potoczki. Taki wybrałam krajobraz na życie, myślę sobie odganiając wielkie ciało Kamyka wiecznie spragnione pieszczot i miłości. Już dobrze chłopaku, mówię, nakładając do miseczki wołową porcję od serca. W karmniku pod dębem rodzi się nowe życie, bazie łaskoczą oczy, a rosa gołe kostki wystające…
Życie na biegunach
O życiu na wsi, o śmierci, o miłości i oczywiście o psach
