Dziecko...

10 March, 2018 admin

Ilu z Was moi drodzy myśli sobie teraz, no tak, jak się nie ma dzieci, to się ma czas na bloga, to się ma kota albo psa. Pewnie przelewa na zwierzęta matczyne uczucia i instynkt nieco próbuje zaspokoić, który jej się po trzydziestce rozbudził. Może ktoś z Was tak myśli, a może nikt.

Dzieci miałam mieć dwoje. Imiona wybrane, kołyska w szkicowniku, dom się w głowie budował, pokoik malował... Ci co bardziej wtajemniczeni, śledzą życie na biegunach, wiedzą, co było, jak jest.

Teraz mam pięcioro. Każde z innym ojcem. Poza Kamykiem i Kailan, oni tatusia mają jednego, ale co nam po takim tatusiu, jak nawet nie wiemy, gdzie on teraz jest. Nie ma się co oszukiwać, samotnej kobiecie z piątką na wsi nie jest łatwo. Czasami przydałaby się szorstka, męska dłoń, a nad kojcami z rzemienia bat.

Zabrać całą piątkę na spacer razem? Nie ma szans. Choć przecież wózek mam. Niestety trzykołówka-spacerówka pofrunie z nimi, a z nimi ja. Jak się ma dużą rodzinę to potrzebny jest quad!

Przygotowania do takiego "spaceru" trwają około godziny. Pakujemy manatki, linki, sznurki, karabinki, miseczki, szeleczki. W tym czasie harmider, wszyscy się cieszą, wyją, ganiają, plączą pod nogami, lecą czułe słówka: siad, stój, mać.

W końcu wszyscy zapakowani, jedziemy! Zadowoleni, selfie w samochodzie, wyślemy dziadkom, że u nas góry, słońce, że w dobrych nastrojach, że wszyscy zdrowi, ale będzie czad. Ci co mają dzieci wiedzą, że najlepiej jest je zmęczyć i położyć spać.

Jakie one są wtedy cudowne, takie niewinne, grzeczne, a tyci tyci, a taki, a taka, milusi, sia, potem siusiu, kupka, oby tylko w nocy nie trzeba było wstać.

Poprosiłam ostatnio Grzesia, żeby mi dla tej niesfornej gromadki uszył buciki i ubranka. Najlepiej w tym samym kolorze, wzorze, fasonie. Zawsze podziwiam takie pastelowe rodzinki. Mama i tata w tych samych sweterkach i szalikach, albo dzieci w czapkach "wytnij" "wklej". Od razu widać, że się kochają, że się dobrze im wiedzie, że się nie kłócą, że sobie soczki wyciskają, jajecznicę do łóżka, ona bez makijażu, taka piękna, zmęczona, on jej pomaga pieluszki zmieniać, w tle Możdżer gra.

Już wiem, co zrobię! Jak się kiedyś przeprowadzę, rozbuduję, jak będę miała działkę długą po zielony płot, to wbrew wszystkiemu, zasadom, konwenansom, opiniom, plotkom, ludziom, rodzinie.. zaadoptuję albo zrobię sobie miot!

  • Psia ciąża
  • Psie zaprzęgi - treningi i szczeniaki
  • Nasze słodkie szczeniaczki
  • MAMY PARTNERA
  • Kulig z psami, czy zaprzęg z psami?  
  • Zadzwoń i zarezerwuj Zadzwoń i zarezerwuj +48 608-640-446