Każda z nas potrzebuje terapii

08 March, 2018 admin

Mieszkałam w Warszawie i obserwowałam znajomych i nieznajomych, ich miny, gesty, zachowania, odwieczny pęd. I już wtedy myślałam sobie rany boskie, co jest nie tak?

To było lato, gorące, parne, jezioro w Tumianach, dziurawy most, smażalnia ryb, zimne piwo, las. "A może rzuć to wszystko i zamieszkamy w Jaworkach ?" - powiedział Staś. Chyba każda kobieta na ziemi marzy, by coś takiego usłyszeć. Wdzięczność, euforia, miłość, radość, ból głowy, snu brak. Dostałam wtedy świetną propozycję w jednej z warszawskich agencji, perspektywę stabilizacji, umowę, dziesięć minut rowerem do biura, malinowe lody po pracy, balkon nad balkonami, Akitka, Staś, zielony Mokotów, ja. Niby wszystko super, wszystko jest, a czegoś brak.

Przeprowadziliśmy się jesienią, kolorową, słoneczną, jazzową, myślę sobie wreszcie wszystko gra. Znajdę pracę marzeń za tysiąc może za dwa, będę oddychać pełną piersią, brodzić w lodowatym potoku, biegać z psami, czytać, pisać, rodzić dzieci.

A potem przyszły mroźne zimy, dziurawy komin, żmije pod domem, polowania na jelenie, śmierć i strach. Przyszedł czas na zwątpienie, chęć powrotu, cierpkie łzy.

Ale przecież już wtedy były psy! Czego one się nasłuchały, co one wiedzą o mnie, to nie wie nikt. Kamyk, czuły terapeuta, wyrwał mi prawie bark i złamał z radości nos. Akitka zrobiła Salomce dziurę nad brwią, na pamiątkę, bo to przecież nie był łatwy czas.

Dobra, jedziemy na trening. Przecież wszystko można wybiegać, wyrzucić z siebie, wyrzucić w las. Grześ przyjedzie, pojedziemy na dwa zaprzęgi gdzieś wysoko tak, że nie dosięgnie nas ból, syreny, tylko my, psy, wolność i brzask.

Grześ rozbił auto, busa - jedyny bezpieczny transport dla takiej ilości psów, jedyna możliwość, żeby dojechać do klientów, zarobić parę groszy, przywieźć mięso z ubojni. To nic, do zawodów jeszcze czas.

Wróciliśmy ze złotym medalem, Mistrzostwem Polski i pustym bakiem. Byliśmy w tym roku najszybszym zaprzęgiem na zawodach. W tym roku pierwszy raz nie przyznali tego tytułu, może nie wypada ośmioletnim psom.

Dziś Dzień Kobiet, Grześ dzwoni, wpadnij do mnie, mam dla Ciebie prezent. Coś czerwonego. "Wow, różę? Nie, pięć paczek wołowiny". Super jadę, na terapię może jeszcze nie czas.

  • Psia ciąża
  • Psie zaprzęgi - treningi i szczeniaki
  • Nasze słodkie szczeniaczki
  • MAMY PARTNERA
  • Kulig z psami, czy zaprzęg z psami?  
  • Zadzwoń i zarezerwuj Zadzwoń i zarezerwuj +48 608-640-446