Husky w mieście?

06 March, 2018 admin

"Piękny pies naprawdę, ale tu na wsi, w górach to ma raj. My to byśmy sobie nie mogli na takiego pozwolić, Państwo rozumieją, my mieszkamy w mieście." To słyszę bardzo często, ale najczęściej to: "Ten to widać, że rasowy, po oczach widać, bo prawdziwy husky to ma jedno oko brązowe, a drugie niebieskie", z czego wniosek, że żaden z naszych huskych nie jest prawdziwy. Ale dziś nie o tym, na ładne oczy może jeszcze przyjdzie czas.

Jest taka teoria, że jak husky to tylko w pakiecie z ogrodem. Że to pies, który przede wszystkim musi biegać. Biegać musi kilka kilometrów dziennie, a jak nie to zeżre kanapę, kurę i na koniec wykopie wielki dół. Musi więc mieć taki delikwent ogród z dwumetrowym płotem, lśniącą budę z Castoramy i biegaj sobie husky, ile chcesz. Tylko pamiętaj, musisz być prawdziwy z błękitnym spojrzeniem, żebyś był ozdobą wśród hortensji, głogów, begonii i tuj.

Mam przyjaciół w Warszawie, którzy nie mają ogrodu, ani nawet podwórka, balkonu z tego co pamiętam też za bardzo nie. Jak ich poznałam mieli trzypokojowe mieszkanie i Majkę o oczach niebieskich jak smerf. Z czasem pojawił się Misiek, potem Demon, a mieszkanie, jakie było takie jest. A te psy to jedne z najbardziej szczęśliwych i wybieganych husky jakie znam.

Ja nie jestem specjalistką od rasy ani tym bardziej hodowcą, jak mnie ostatnio podpisali w TV Nowy Targ, ale coś mi mówi, że to nie w ogrodzie sęk. Obserwuję dziś psy z mojego tymczasowego okienka i rozczulam się nad tym, jak cały dzień smacznie śpią. Salomka i Akitka zwinięte w liska, Kamyczki, jak zwykle wtulone tak, że nie wiadomo gdzie ogon, a gdzie łeb. Jedynie Dejzi lekko niespokojna, ale to już wiemy, że Dejzi to wilk. Nie byliśmy dziś na treningu, nie biegamy codziennie po cztery godziny, jak myślą co niektórzy. Ale mamy swój rytm. Psy wiedzą, że trening przyjdzie, że mogą spokojnie odpoczywać i czekać, że zawsze warto dobrze zjeść. No okej powiecie, ale co, jak się nie trenuje, jak się nie ma takiego bzika, tylko mieszka w mieście i ma się jednego prawdziwego psa? Taki przecież mógłby hasać w ogrodzie, a nie wyć na balkonie czy jeszcze gorzej w kojcu. Mógłby, ale nie sam. Bo taki husky, czy prawdziwy czy nie, od ogrodu i zielonej trawki bardziej potrzebuje spaceru, towarzystwa, nas! Bo nie ma nic gorszego niż samotny pies i ogródek kilkadziesiąt metrów, cały jego świat.

Grześ zaczynał od jednego psa. Ach co za ogród wtedy miała jego mama. Widziałam na zdjęciach w sepii wywołanej przez czas. Taki ogórd mógłby wygrać konkurs na tysiąc barw. Fira, suczka syberianka, z gracją spacerowała alejką pośród piwonii i robiła furorę na cały Nowy Targ i oczy miała niebieskie, a to wiadomo, nie byle co. Potem ogródek zaczął znikać, ale pojawił się kolejny pies. A potem następny i następny i po piwoniach w końcu zniknął ostatni ślad. Są za to kojce w rzędzie, nieduży wybieg i szczęśliwych czterdzieści łap.

Ogród nam się marzy pewnie, że tak. Taki z dzikimi śliwkami, niedojrzałym agrestem, drewnianym płotkiem i furtką na haczyk. Ogród zielony, pachnący latem, bez komarów i z altaną i winem pod i nad. Ogrody marzą się nam, a naszym psom MY i komendy: "go" "gee", "haw" !

  • Psia ciąża
  • Psie zaprzęgi - treningi i szczeniaki
  • Nasze słodkie szczeniaczki
  • MAMY PARTNERA
  • Kulig z psami, czy zaprzęg z psami?  
  • Zadzwoń i zarezerwuj Zadzwoń i zarezerwuj +48 608-640-446