Pies w czasach koronawirusa, czyli o tym jak nie zwariować w czterech ścianach.

24 March, 2020 admin

Czuję się mocno zaniepokojona tym, co dzieje się w Polsce i na świecie. Czuję ciężar na piersiach i obserwuję, jak z dnia na dzień mój oddech staje się płytszy. Boję się, że w końcu się uduszę albo wsychnę jak jezioro Aralskie.

Na każdym kroku docierają do mojej świadomości wieści, które przyprawiają mnie o, tak dobrze znany, stan „zamrożenia”. Nawet jeśli mój umysł próbuje być racjonalny, ciało pamięta panikę, strach, lęk. Cały mój organizm automatycznie reaguje na bodźce i słowa klucze „śmierć”, „choroba”. Mam wyjątkowo wyczulony układ nerwowo-mięśniowy zważywszy na to, czego w życiu doświadczyłam. Ale założę się o worek karmy, że nawet ktoś, kto nie doświadczył w życiu traumy może również zareagować na to wszytsko zespołem objawów charakterystycznych dla nerwicy.

Kompulsywne mycie rąk, obsesyjne mierzenie temperatury ciala, natrętne myśli, problemy ze snem, poczucie niepokoju i braku zaufania do otaczającego świata. Sprawy nie ułatwiają napływające z każdej strony informacje o kolejnym zgonie, o kolejnych zarażonych, o konsekwencjach ekonomicznych pandemii. Nasze poczucie bezpieczeństwa, nawet jeśli nie spada do poziomu zera, niczym marcowa lawina śnieżna, zostaje mocno nadwyrężone, nadszarpnięte jak nogawka podchmielonego listonosza.

Sama śwadomość napływających objawów to już dużo. Taki zdefiniowany lęk staje się lękiem okiełznanym. Mnie zajęło to dwa tygodnie. Mniej więcej tyle czasu wypierałam niepokój związany z koronawirusem. Doskonale mi znane „mnie to nie dotyczy” udało się w końcu złapać za ogon, na gorącym jak rozżarzony piec uczynku i zamienić na „ok, widzę co się dzieję i czuję niepokój, lęk o moich bliskich, o Grzesia, o rodziców, boję się chorób, jak cholera i kolejnej śmierci jak ognia, ale chcę odszukać w sobie spokój, bo go mam, choć schował się na pawlaczu, albo w szopie, pod stertą kurzu lub w jednej z obgryzionych przez szczeniaki-korniki bud”.

Od bud już blisko do psów. Psy ratują mnie na każdym kroku, więc sięgam po to antidotum na pandemię lęku i dzielę się z Tobą tym, co stosuję ja.

PO PIERWSZE – SPACER. ŚWIADOMY I NIE DLA CIEBIE, A DLA PSA.

Jedna z moich wirtualnych guru mówi, że Twoja świadomość jest tam, gdzie jest Twoja uwaga. Zaczynam więc od prostego ćwiczenia przekierowania uwagi z niepokoju i natrętnych myśli na „tu i teraz”. Spacer z psem wygląda wtedy zupełnie inaczej. Idąc leśną dróżką lub chodnikiem (jeśli w okolicy masz tylko Lasy Państwowe) całą swoją uwagę skupiam na moim psie. Bacznie przyglądam się jego krokom, ruchom tułowia ogona i kufy, skupiam się na jego, błyszczącej w świetle słońca, sierści, patrzę jak się mieni i łapie promienie, obserwuję go namiętnie i pozwalam mu przejąć inicjatywę. Niech to będzie jego spacer, nie mój. Na co dzień spacer to jeden z obowiązków. Dziś spacer to zbawienie. Chwila tylko dla nas, bez pośpiechu, bez echa depczącej nam po stopach codzienności. Dziś daję się psu wyprowadzić ze sfery niepokoju i marazmu. Idąc tak jego rytmem, udaje mi się oczyścić umysł przez skupienie na moim najlepszym towarzyszu życia.

PO DRUGIE – CIĄGŁE POGŁĘBIANIE WIĘZI.

Czy pamiętasz, kiedy siedząc z psem na kanapie, na podłodze na sofie patrzyłeś, patrzyłaś mu głęboko w oczy masując jego rozgrzane po spacerze futerko? Nie mylcie tego z głaskaniem od niechcenia pieska po brzuszku podczas oglądania Netflixa czy czytania „Pamiętników Bridget Jones”. Od dziś głaskanie psa to Twój nowy rytuał. Medytacja. Relaksacja. Włącz muzykę, którą lubisz najbardziej, a która kojąco wpływa na Twój, zmęczony dzieleniem włosa na czworo, umysł. Ułóż się wygodnie koło Twojego pupila i głaszcz go powoli i świadomie, od kufy po ogon. Jeśli Twoje myśli odpływają w rewiry, których nie chcemy, skup się dodatkowo na oddechu. Długi wdech – jeden ruch dłoni, długi wydech – drugie pociągnięcie od uszu po zad. Jeśli to dla Ciebie zbyt nudne wykonaj psu masaż. Twój mózg poczuje się bardziej zaangażowany i łatwiej będzie Ci okiełznać natłok myśli. Masuj psu łapki od opuszków po staw barkowy. Delikatnie ugniataj chowające się pod futerkiem mięśnie, obserwuj przy tym czule psa, jego wzrok i uszy „podpowiedzą” Ci, co sprawia mu największą przyjemność.

ZABAW SIĘ W TRESERA.

Kto z nas nie marzy o wyszkolonym, posłuszym piesku, który chodzi przy nodze na luźnej smyczy i wodzi wzrokiem za panem/pancią ignorując każdy bodziec, zapach, innego psa? Ja. Osobiście nie przepadam za robieniem z psa-robota, ale lubię uczyć moje pieski dobrych manier, więc radzę, jak wykorzystać ten oto czas. Pies męczy się nie tylko przez wysiłek fizyczny, ale i psychiczny, dlatego szczególnie, jeśli nie masz możliwości wyrwać się z czeterch ścian lub boisz się długich spacerów, zmęcz psa tresurą. Twój pies wszytsko umie? OK. Spróbuj nauczyć go rozróżnia kolorów (pamiętając, że wg. badań pies widzi świat w barwach szaro-niebiesko-czarno-biało-żółtych), wyjmowania skarpetek z pralki lub wyłączania światła. Niemożliwe? Nic bardziej mylnego, ale wymaga cierpliwości i setek powtórzeń, ale masz przecieć czas ????

STAŃ SIĘ PSEM.

To moja ulubiona zabawa, szczególnie polecam właścicielom szczeniaków i młodych psów. Można się też bawić całą rodziną, będzie weselej. Tym razem również przyda się muza, ale żywa, wesoła, taka której sam tytuł wprowadza Cię w dobry nastrój. Ostrzegam, że pies na początku może czuć się zdezorientowany, ale im lepiej wczujesz się w rolę, tym większa frajda dla Was obojga. Muza już w tle, pies na kanapie czy swoim posłaniu odpoczywa jakby nigdy nic. Wtedy Ty wskakujesz na kolana i zaczynasz zachowywać się jak czworonożny przyjaciel w czasach młodzieńczego amoku. Z łóżka na podłogę, z podłogi na legowisko, wąchasz, niuchasz, grzebierz nosem w karmie, nosisz w zębach piłki, szarpaki a nawet ulubione lakierki. Słowem – robisz wszytsko to, co Twój pies lubi najbardziej. Im bardziej się zaangażujesz, tym szybciej Twój Azor dołączy do zabawy. Twój pies nie jest głupi i doskonale wie, że Ty to Ty, śmierdzisz tak samo na dwóch łapach jak i na czterech. Nie chodzi więc tu o to by go oszukać, czy wprowadzić w zakłopotanie, chodzi o to by nie zwariować ????

Materiał w formie video można obejrzeć tutaj.

  • Przejażdżka psim zaprzęgiem
  • Dogoterapia. Pies rasowy czy kundel.
  • Dogoterapia
  • Husky Zakopane. Co musisz wiedzieć o psich zaprzęgach.
  • Dlaczego w życiu warto być kundlem