Akcja – odporność! O tym jak kontakt z psem korzystnie wpływa na nasz układ immunologiczny.

15 March, 2020 admin

Siedem lat temu walczyłam z poważną chorobą. Poważną i wstydliwą, i nie dojrzałam jeszcze do tego, by o niej opowiedzieć. W każdym razie, mimo choroby, miałam pewne natchnienie, marzenie, może nawet kaprys. Chciałam mieć psa. Swojego jedynego, na wyłączność, obok, przy nodze, przy sercu, przy lampce nocnej. Nie wiedziałam wtedy, że to pragnienie to pewien akt desperacji, jakaś pustka, którą chciałam wypełnić, coś sobie zrekompensować, coś zagłuszyć. Nieważne. Chciałam, więc mam.

Akitka była „na Paluchu”, lekko schorowana, trochę zabiedzona, mizerna, zupełnie nieposłuszna. Od pierwszego dnia naszej wspólnej drogi, zaraz po tym, jak zabrałam ją z przytułku zaczęła chodzić ze mną do pracy. Pamiętam, przywiozłam ją w niedzielę, a w poniedziałek byłyśmy już razem w studio na nagraniu, potem w agencji na spotkaniu, razem na lunchu, na confcall’u, na ppm’ie, od razu stała się korpo – husky. W środę już ledwo żyła i to nie dlatego, że nie spasował jej mordor i asystowanie panci – copy, tylko dlatego, że była poważnie chora – miała boreliozę (babeszjozę).

Dostałam w pracy wolne, by się nią opiekować. (To były czasy! Dziękuję Ci Iwciu, Aniu, Kubo – CHANGE!) Jeździłyśmy na kroplówki, spałyśmy na zimnej podłodze w mojej pościeli, bo Akitka nie miała sił, by spać na poduszce obok lampki nocnej, obok mnie. Płakałam – nie odchodż, już Cię kocham, tylko nie to! – a zaufany doktorek dawał jej tylko 50% szans.

Gdy zaczęła jeść, wróciłyśmy razem do pracy, na plan zdjęciowy Millennium i Plusa, na postprodukcję, na sushi z klientem, na pluszową kanapę. Cała agencja była zaangażowana w jej powrót do zdrowia i nawet ochrona przymykała oko na tabuny sierści i zakazy „nie wolno z psem”.

Moja choroba gdzieś zniknęła w między czasie, niepostrzeżenie, bo teraz świat kręcił się wokół psa. Spacer o poranku i w drodze na tramwaj, spacer w trakcie pracy, po pracy, do parku, na tuż przed snem. Szkoła posłuszeństwa pierwsza, druga, Wesoła Łapka, wstęp do psich zaprzęgów, Kabaty, sobota, niedziela, rower, las.

Potem, w wielkim skrócie, uciekłyśmy w góry. Najpierw we dwie, potem we czworo, potem siedmioro, potem umarł pan. Akitka była obok, Dejzi łkała ze mną, Kailan pocieszała ogonem, Salomka tuliła pyszczkiem, Kamyk – jedyny mężczyzna – trzymał w ryzach stado i na srebrnym grzbiecie moją wątłą dłoń.

Dogoterapią zainteresowałam się później, z myślą o innych, o chęci pomocy, bo skoro mnie wyzwoliły psy, to czemu nie. I są w mojej pracy przypadki, co i pies nie pomoże i nadzieja krucha, ale i tak otuchy doda taki przyjaciel, co ma cztery łapy i serce za sto.

Są badania na to niezliczone, jak kontakt z psem poprawia sferę fizyczno-motoryczną, psychiczno-motywacyjną oraz poznawczo-edukacyjną, jak efektywna staje się rehabilitacja w towarzystwie psa. Wystraczy kilka minut u boku takiej Akitki, Bonka, Dejzi, Tuptusia, Basterka czy innego z psów na biegunach, a poziom endorfin szybuje ku niebu. Zapominamy o bożym świecie, nawet jeśli akurat Bóg nas opuścił, nie czujemy się juz samotni, nawet jeśli nie mamy obok kogoś, kto nas kocha, nie czujemy się już wyobcowani, nawet jeśli w oczach innych jesteśmy inni. Wzmacnia się nasza odpowiedzialność, wrażliwość, poczucie własnej wartości, czujemy się silniejsi i jesteśmy silniejsi fizycznie i psychicznie. Nabieramy dystansu do otoczenia i do siebie.

I choć sama jestem najlepszym przykładem tego, jak pies uzdrawia, to dla niedowiarków przytoczę, że „Międzynarodowa Organizacja Zdrowia oficjalnie uznała pozytywny wpływ obecności psa na zdrowie człowieka, przede wszystkim w przypadku leczenia chorób wieńcowych, chorób psychicznych, chorób wieku starczego, a także łagodzenia bólu.” A … „fińscy badacze dowiedli (a my lubimy Finów, bo w końcu nasz Ole to Fin), że alergeny zwierzęce oraz zanieczyszczenia przenoszone wraz z sierścią psa mają pozytywny wpływ na nasz układ immunologiczny.”

Oraz, że „jak podaje dr Eija Bergroth ze Szpitala Uniwersyteckiego w Kuopio w Finlandii, szczególenie organizm niemowląt dzięki kontaktowi z psem jest od samego początku poprawnie stymulowany. Uczy się rozpoznawać wirusy i bakterie, które powodują choroby układu oddechowego, a odporność dziecka dojrzewa o wiele szybciej.”

Dziś w naszym stadzie jest 28 psów i choć nie każdy z nich ma uprawnienia psa terapeuty, to z pewnością każdy jeden ma terapeutyczną moc.

Weźcie więc psa w ramiona, uszy do góry, łapa w dłoń!

  • Przejażdżka psim zaprzęgiem
  • Dogoterapia. Pies rasowy czy kundel.
  • Dogoterapia
  • Husky Zakopane. Co musisz wiedzieć o psich zaprzęgach.
  • Dlaczego w życiu warto być kundlem